Szansa na znalezienie na Bliskim Wschodzie pracy wymagającej umiejętności sztucznej inteligencji wynosi 1 do 30. Mówimy o Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej i Katarze. Udział takich pozycji wynosi 3,4%. Cztery lata temu odsetek ten wynosił zaledwie 1,2%.
Jest wzrost, ale czy to rewolucja? Wątpliwy.
Według najnowszych danych platformy rekrutacyjnej GulfTalent, która przeanalizowała 118 000 wolnych stanowisk pracy w pierwszej połowie 2026 r. (w porównaniu do wartości bazowych z 2022 r. i danych PwC za 2025 r.), sytuacja przedstawia się następująco.
Sektor IT prowadzi w wyścigu o zatrudnienie talentów AI
Nie można tego stwierdzić, przechodząc przez centrum handlowe. Albo w szpitalu. Albo na budowie.
Dla zdecydowanej większości branż na Bliskim Wschodzie sztuczna inteligencja pozostaje jedynie „przerażającą opowieścią”. Szepty w dziale HR. Ale w technologii? To jest krzyk. Prawie co trzeci wakat jest tam związany ze sztuczną inteligencją. Stanowi to 31,6%. Ogromna i brzydka przepaść oddziela sektor IT od wszystkich innych.
Następnymi miejscami są sektor bankowy i usługi audytorskie. Ale są znacznie w tyle. Około jedna na piętnaście ofert pracy w tych obszarach jest w jakiś sposób powiązana ze sztuczną inteligencją. Jest to odpowiednio około 8,1% i 5,8%.
A co z resztą? Ślizgają się w kurzu.
W sektorze ropy i gazu o sztucznej inteligencji wspomina się jedynie w 3,6% wakatów. W sektorze nieruchomości liczba ta jest skromniejsza – 2,6%. Budownictwo, handel detaliczny, opieka zdrowotna, edukacja i hotelarstwo? Ledwo się rejestrują. Co sto ofert pracy w tych branżach lub mniej wspomina o technologiach AI. W przypadku tych sektorów transformacja nie rozpoczęła się jeszcze w znaczącym stopniu. To samo na horyzoncie.
„Wzrost liczby stanowisk pracy wymagających sztucznej inteligencji koncentruje się w…”
Dlaczego kadra kierownicza wyższego szczebla potrzebuje sztucznej inteligencji bardziej niż młodsi pracownicy
Tu właśnie tkwi zwrot akcji.
Można się spodziewać, że praca ze sztuczną inteligencją jest zarezerwowana dla programistów. Naukowcy zajmujący się danymi. Inżynierowie. Ci, którzy budują modele.
Oczywiście, że tam są. Jednak mniej niż jedna na dziesięć ról związanych ze sztuczną inteligencją wiąże się bezpośrednio z tworzeniem lub szkoleniem modeli sztucznej inteligencji. Modelarstwo bezpośrednie to nisza w niszy.
Zamiast tego popyt koncentruje się na wykorzystaniu technologii. Około jedna trzecia tych stanowisk wymaga sztucznej inteligencji w codziennej pracy. Kolejna trzecia? Wdrażanie i wdrażanie rozwiązań. Sprzedaż produktów AI stanowi jedną czwartą.
Ale spójrz na hierarchię.
Zaangażowanie sztucznej inteligencji wzrasta dramatycznie wraz z poziomem stanowiska. W przypadku indywidualnych stanowisk współpracowników tylko około jedna na trzydzieści ofert pracy wspomina o sztucznej inteligencji. Awansuj w rankingach, a liczba ta wzrasta do jednej na dwanaście wśród stanowisk kierowniczych wyższego szczebla.
Dlaczego tak jest? Pracodawcy coraz częściej oczekują od liderów, że będą odpowiedzialni za strategię. Nie potrzebują dyrektorów generalnych, którzy piszą Pythona. Potrzebują dyrektorów generalnych, którzy rozumieją, dokąd technologia prowadzi firmę. Codzienne polecenia? Jeszcze nie dogonili. Rada dyrektorów porusza się szybciej niż kuchnia w biurze.
Ta zmiana jest widoczna w nazwach stanowisk. Umiejętności sztucznej inteligencji pojawiają się obecnie w opisach stanowisk liderów sprzedaży, marketerów, menedżerów produktów i konsultantów. Nie jest to już domena wyłącznie plemienia IT.




























