Myślisz, że Galaxy Z Fold 7 wygląda tanio.
To plastik. Jest brzydki. Krzyczy: „segment średniej półki cenowej”.
Vertu wkracza na scenę.
Alphafold jest stworzony wyłącznie z myślą o osobach, dla których posiadanie sześciopokojowego domu jest całkowicie rozsądnym biletem w dorosłość. Korpus tego urządzenia pokryty jest skórą cielęcą lub krokodylą. Czasami inkrustowane są w nim prawdziwe diamenty. Ceny zaczynają się od 6880 dolarów, ale to tylko cena podstawowa, która pojawia się na liście właścicieli.
Chcesz zapłacić więcej? Proszę. Vertu pozwala dostosować wszystko, aż skończą się pieniądze. Telefony kosztujące sześciocyfrowe kwoty są tu powszechne. Motorola Razr kosztuje mniej niż pakiet Vertu.
Co otrzymasz w zamian? Przede wszystkim atmosfera. I złoto.
Wewnątrz znajdują się jednak ekrany i procesory. Smartfon otwiera się niczym książka, odsłaniając 8-calowy panel, który według producenta nie posiada żadnych zagięć. Bateria jest duża – solidna jednostka o pojemności 6500 mAh oparta na technologii krzemowo-węglowej. Z tyłu umieszczono potrójny aparat: główny sensor 50 MP otoczony ultraszerokokątnym i teleobiektywem.
Pod maską ukryty jest układ Qualcomm Snapdragon 8 Gen 4.
Czekać. Nie Elita. I poprzednia generacja.
To krok wstecz w stosunku do obecnych, sztandarowych technologii. Charakterystyka jest przeciętna. Lepsze to niż nic, jeśli całkowicie je zignorujesz. Vertu o tym wie. Ich klienci nie mierzą liczby klatek na sekundę (FPS), podczas gdy ich kierowca jeździ samochodem po obwodnicach Londynu czy Dubaju.
Kto w ogóle potrzebuje dużej liczby klatek na sekundę, gdy masz imperium?
Aby miliarderzy nie nudzili się, Vertu wypchał telefon narzędziami sztucznej inteligencji. Agent AI. Musi analizować dane korporacyjne. Oferuj strategiczne rekomendacje. Mówienie szefowi, co ma robić.
Częściowo.
Vertu spieszy się z określeniem granic. AI nie ma kluczy do królestwa.
„Powinien funkcjonować jako niezawodny partner wykonawczy… a nie jako nieograniczony autonomiczny system.”
Twój telefon nie sprzeda Twoich aktywów za jednym razem. Nie będzie głosował na swoje miejsce w zarządzie.
Kojące wieści. Choćby tylko dlatego, że i tak kto musi się tym martwić.
Kiedy żarty o złocie i wzmianki o sztucznej inteligencji przestały być śmieszne, moja uwaga opadła. Podobnie jak to, co działo się z podręcznikami szkolnymi, gdy zbyt długo wpatrywałem się w daną stronę.
