Dlaczego dominacja przeglądarki Chrome stanowi największe zagrożenie dla wolności w Internecie

20

Debata na ten temat nie jest nowa, ale stawka jest obecnie inna. Czy Google po cichu przejmuje kontrolę nad siecią? W przeszłości odpowiedź mogła brzmieć „może”. Teraz, gdy konkurenci tacy jak Firefox borykają się z trudnościami ze skutkami pandemii, odpowiedź coraz bardziej skłania się ku „tak”.

Jak pandemia zepsuła Firefoksa

Mozilla nie umarła, ale krwawi. Przejście na pracę zdalną i naukę online w czasie kryzysu przyspieszyło trend, który już nabierał tempa: użytkownicy rezygnują z Firefoksa na rzecz Chrome.

Dlaczego? Szybkość i kompatybilność. Kiedy firma tworzy oprogramowanie, testuje je w najpopularniejszej przeglądarce. To jest Chrome. Jeśli witryna nie działa w przeglądarce Firefox, większość użytkowników obwinia Firefoksa, a nie programistę. Tworzy to pętlę sprzężenia zwrotnego.

„Programiści tworzą produkty dla lidera rynku, a nie pretendenta”.

Nie chodzi tylko o udział w rynku. To kwestia przetrwania. Jeśli Firefox nie nadąży za zestawem funkcji Chrome, użytkownicy odejdą. Kiedy użytkownicy odchodzą, Mozilla traci dane i fundusze potrzebne do wprowadzania innowacji.

Która przeglądarka faktycznie kontroluje Twoje dane?

Oto zła część. Chrome to coś więcej niż tylko przeglądarka. To brama do całego ekosystemu Google.

Gdy korzystasz z przeglądarki Chrome, jesteś zalogowany na swoje konto Google. To oznacza:
Twoja historia wyszukiwania wpływa na Twój profil reklamowy
* Twoje nawyki związane z surfowaniem po Internecie są zsynchronizowane z Gmailem, YouTube i Dyskiem
Google wie, co i kiedy przeglądasz oraz ile czasu spędzasz na stronie

Firefox stara się być inny. Blokuje moduły śledzące. Oferuje najlepsze ustawienia prywatności. Ale walka o prywatność jest przegrana, jeśli produkt jest wolniejszy lub mniej kompatybilny. Użytkownicy chcą wygody. Chcą, żeby przycisk działał.

Dlaczego jest to ważne dla zwykłych użytkowników?

Nie musisz być hakerem, żeby się tym martwić. Jeśli jedna firma kontroluje główne okno w Internecie, kontroluje zasady gry.

Pomyśl o tym w ten sposób:
1. Wyniki wyszukiwania: Google jest właścicielem paska wyszukiwania w przeglądarce Chrome. Mogą promować własne usługi.
2. Standardy sieciowe: Chrome przoduje w wyznaczaniu nowych standardów sieciowych. Jeśli Firefox nie nadąża, strony internetowe użytkownikom przeglądarki Firefox ulegają awarii.
3. Monopol: Dominuje jeden silnik przeglądarki (Blink/Chromium). Oznacza to mniejszą konkurencję, mniej innowacji i mniejszy wybór.

Czy to jest monopol? Technicznie nie. Nadal możesz korzystać z Safari, Edge lub Firefox. Ale w praktyce – tak. Wybór staje się iluzją, gdy alternatywy są gorsze.

Do czego to prowadzi?

Nie ma prostego rozwiązania. Możesz przejść na przeglądarkę Firefox, ale mogą wystąpić błędy. Możesz używać Brave, ale nadal jest on oparty na Chromium. Można używać Vivaldiego, ale to produkt niszowy.

Prawdziwe pytanie nie brzmi, czy Google jest zły. Pytanie brzmi, czy mamy alternatywy, które są wystarczająco dobre. W tej chwili odpowiedź brzmi: nie.

Internet miał być otwarty. Miało to być miejsce, w którym każdy mógł publikować treści, każdy mógł konkurować. Ta wizja zanika. A pandemia po prostu popchnęła sprawy na dalszy plan.

Co dalej? Najprawdopodobniej nic dramatycznego. Najprawdopodobniej po prostu powolne, ciche powiększanie. O którym nawet nie wiesz, dopóki nie jest za późno na zmianę.