Jak Ron Howard i Brian Grazer zdobyli prawa do filmu „Kod Da Vinci”

7

Filmowa adaptacja światowego bestsellera Dana Browna nie zaczęła się w sali konferencyjnej. Wszystko zaczęło się od osobistej rekomendacji prezesa Sony Howarda Stringera. Jeszcze zanim wydanie Kodu Da Vinci w twardej oprawie osiągnęło szczyt sprzedaży, Stringer zdecydowanie zalecił przeczytanie książki producentowi Johnowi Culleyowi. Jego werdykt był prosty: “Świetny thriller. Byłem nim absolutnie zachwycony.”

Cully potraktował tę radę poważnie. Szybko podjął działania, aby zabezpieczyć prawa do filmu, skutecznie ubezpieczając majątek, zanim branża w pełni zdała sobie sprawę z jego wartości.

Ale prawdziwy dramat za kulisami nie polegał tylko na zdobywaniu własności intelektualnej. Chodziło o znalezienie odpowiedniego partnera kreatywnego.

Dlaczego Ron Howard był idealnym reżyserem

Brian Grazer, współprezes Imagine Entertainment, był zaintrygowany kontrowersyjnym charakterem książki. Dla niego atrakcją była nie tylko ekscytująca fabuła. Najważniejszą rzeczą, która go przyciągnęła, była sprzeczność historyczna.

„Dla mnie Kod Da Vinci oferuje coś więcej niż tylko wspaniałą, ekscytującą rozrywkę; przyciągnęły mnie raczej fakty leżące u jego podstaw, takie jak rozbieżności między faktami historycznymi a historiografią”.

Grazerowi podobało się napięcie między przyjętą historią a teoriami przedstawionymi w powieści. Kiedy on i jego partner, reżyser Ron Howard, dowiedzieli się, że Callie ma już opcję dotyczącą praw, nie czekali. Zaprezentowali swoją wizję adaptacji filmowej. Zostali partnerami.

Zainteresowanie Rona Howarda wynikało z mechaniki gatunku. Uwielbia thrillery. Rozpoznaje architekturę napięcia.

„Ta historia zawiera wszystkie klasyczne momenty napięcia, które składają się na dobry film” – wyjaśnił Howard. Zrozumiał ruch Browna. Fabuła wabi widza znanymi tropami gatunku detektywistycznego. Wszystko wydaje się bezpieczne. A potem wyciąga się dywanik spod nóg.

“Wydaje się, że historia prowadzi widza w określonym kierunku, ale nagle następuje zaskakujący zwrot akcji. Dan Braue urzeka swoich czytelników w ten sposób: “Wydaje ci się, że jesteś na znajomym terenie thrillera detektywistycznego, a potem, wow, sprawy przybierają zupełnie inny obrót.”

Howard dostrzegł okazję do wprowadzenia tego samego zwrotu w adaptacji filmowej.

Atrakcyjność współpracy

John Culley z zadowoleniem przyjął współpracę. Okazji współpracy z nagrodzonym Oscarem reżyserem szukał od lat. Nie chciał tylko sławy; umiejętności były dla niego ważne.

Uważał Howarda za „idealny wybór”. Dlaczego? Ponieważ Howard podchodzi do projektów z rutynową dyscypliną i zaskakującą pokorą. Służy historii, a nie swojemu ego.

„Zawsze podziwiałem Rona. Jest zdyscyplinowany i niezwykle pokorny: całkowicie poświęca się projektowi. To idealny wybór, ponieważ wnosi podstawowe zrozumienie i otwartość, których wymaga ten materiał”.

Zbieżność interesów – posiadanie praw przez Culleya, zainteresowania tematyczne Grazera i mistrzostwo gatunku Howarda – stworzyła podstawę dla jednej z najbardziej dochodowych franczyz współczesnego kina. Napięcie między historią a fikcją w książce odzwierciedlało napięcie podczas kręcenia filmu. Ale gdy tylko zespół znalazł wspólny język, hollywoodzkie mechanizmy zaczęły działać.

Książka stała się bestsellerem. Film stał się wydarzeniem kulturalnym. Ale punktem wyjścia pozostaje początkowy impuls: zalecenie prezesa i instynkt producenta, aby działać szybko.