Często postrzegamy 3G jako kolejną literę w alfabecie telefonów komórkowych. To był most. Zanim jednak smartfony stały się komputerami kieszonkowymi, jakimi są dzisiaj, potrzebowaliśmy sieci, która udźwignie ciężar tej obietnicy. Właśnie po to stworzono sieci komórkowe trzeciej generacji.
2G zapewniło nam cyfrowy głos i podstawowy tekst. Był to ogromny krok naprzód w porównaniu z erą analogową, ale nadal był powiązany z prostymi sygnałami. Potem przyszło 3G. Branża chciała nie tylko szybszych dzwonków. Chciała naprawdę multimedialnego telefonu komórkowego. Nazywaliśmy je wówczas także smartfonami, choć w niczym nie przypominały one szklanych płytek, których używamy dzisiaj. Cel był prosty: przepustowość. Wystarczy, że umożliwisz przeglądanie stron internetowych na malutkim ekranie i umożliwisz pobieranie plików audio i wideo bez zajmowania całego dnia.
Technologia nie była jednolitym monolitem. Był to zestaw protokołów, które konkurowały ze sobą i współistniały. Jeśli byłeś w USA, prawdopodobnie widziałeś CDMA2000, który wyewoluował bezpośrednio ze standardu wielokrotnego dostępu 2G Code Division. W Europie i dużej części Azji dominował standard WCDMA (znany również jako UMTS). Następnie pojawił się TD-SCDMA, wariant podziału czasu, który znalazł zastosowanie głównie w Chinach. Każdy miał swoją własną charakterystykę, ale wszyscy mieli jedną ogromną przewagę nad swoimi poprzednikami.
Liczby mówią prawdziwą historię. 3G obiecało prędkość do 3 Mb/s. Aby zorientować się w skali: standardowy 3-minutowy plik MP3 można pobrać w około 15 sekund. Porównaj to z siecią 2G, która osiągała maksymalną prędkość 144 Kb/s. W sieci 2G nagranie tego samego utworu trwało około ośmiu minut. Osiem minut to wieczność w kontekście ludzkiej uwagi.
Ta różnica w szybkości zmieniła sposób, w jaki ludzie korzystali ze swoich urządzeń. Nagle telefon nie był już tylko narzędziem do wykonywania połączeń. Stał się mini-laptopem. Można było brać udział w wideokonferencjach, aczkolwiek z pikselowanym, utrzymującym się urokiem wczesnych rozmów wideo. Można przesyłać strumieniowo filmy, wysyłać faksy i synchronizować załączniki do wiadomości e-mail bez patrzenia na obracające się koło pobierania przez dziesięć minut. Granica między „telefonowaniem” a „pracą na komputerze” zaczęła się zacierać.
To nie było idealne. Zasięg był nierówny. Prędkości wahały się gwałtownie. Ale położyło podwaliny pod wszystko, co potem nastąpiło. To pokazało, że telefon komórkowy może być urządzeniem z szerokiej półki. A kiedy te drzwi się otworzyły, nie było już odwrotu.
Spędziliśmy lata na doskonaleniu tej infrastruktury przed kolejnym krokiem. Branża nadal rozwijała się, dążąc do większej prędkości, mniejszych opóźnień i większej przepustowości. Impuls ten bezpośrednio doprowadził do opracowania kolejnego standardu, który ponownie zdefiniował doświadczenie.





























