New Glenn dopuszczony do startu po kwietniowej porażce

3

Blue Origin wyszedł ze stanu hibernacji. W piątek Federalna Administracja Lotnictwa USA (FAA) wydała zgodę na wystrzelenie superciężkiej rakiety New Glenn. Dzieje się tak po żenującej porażce na górnym etapie, która miała miejsce miesiąc temu.

Co dokładnie poszło nie tak? Blue Origin nie ujawniło wszystkich szczegółów. W poście w mediach społecznościowych X firma wyjaśniła, że ​​w górnym stopniu wystąpił nietypowy problem termiczny. Jeden silnik – tylko jeden z trzech – wytwarzał niewystarczający ciąg.

Jaki jest wynik? Satelita AST SpaceMobile w ogóle nie wszedł na zamierzoną orbitę. Spłonął w atmosferze i zniknął na zawsze w niebie. Na szczęście dla klienta szkodę pokryła firma ubezpieczeniowa. Przedstawiciele firmy Jeffa Bezosa powiedzieli organom regulacyjnym, że złożyli raport i naprawili problem. Oczywiście dokładne metody rozwiązania problemu nie zostały ujawnione.

Podjęto działania naprawcze. Szczegóły pozostają niewyraźne.

Wszystko inne poszło niemal irytująco gładko. To był dopiero trzeci start New Glenn. Pierwszy stopień wspomagania działał znakomicie. Co więcej, przeszło do historii: po raz pierwszy zastosowano zasadę ponownego wykorzystania tego konkretnego sprzętu i zestawu technicznego. Udało im się nawet wylądować rakietą na pływającej platformie drona. To już drugie udane lądowanie w raportach firmy.

Zatwierdzenie FAA oznacza, że ​​działalność biznesowa może zostać wznowiona. Blue Origin miało ambitne plany na resztę tego roku i na przyszły rok. Oczekują, że do końca 2026 roku uda im się przeprowadzić do dwunastu startów.

Czy ta miesięczna przerwa zabiła ich dynamikę? Może. Nie wiadomo, jak zmieni się harmonogram. Jeden błąd. Jedno opóźnienie. Ale rakiety to nonsens. Rzucasz je, aż coś odleci i pozostanie. 🚀