Po prostu kup tę grę. Rytmowy Niebiański Groove. Poważnie. Kup to. Spodoba ci się. Albo przynajmniej nie będziesz się nudzić.
Nintendo ma zwyczaj wyciągania z kapelusza najbardziej nieoczekiwanych rzeczy. WarioWare został wydany dwukrotnie na Switchu. Dziwne, gorączkowe mini-gry zręcznościowe, które nie mają sensu. Ale Rytmowe Niebo? W tej serii uniknięto konsoli hybrydowej. Nigdy się na nim nie pojawił. Teraz wróciła. A za czterdzieści dolarów to po prostu prezent dla produktu Nintendo.
Jeśli lubisz naciskać guziki w rytm muzyki, która nie chce opuścić Twojej głowy, to jest to Twój przypadek. Przyjemność tkwi tutaj w obcości. W uroczych, drgających animacjach. Zawiera j-popową ścieżkę dźwiękową, która działa jak wirus – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Zwiększ głośność do pełna. Zapomnij o słuchawkach bezprzewodowych. Tutaj absolutnym królem jest niskie opóźnienie.
Słuchać. Zawsze uwielbiałem muzyczne gry rytmiczne. PaRappa, Częstotliwość, Patapon. Czują się inaczej. I Rhythm Heaven trafia w miejsce, w którym mózg chce się poddać, a palce nie chcą się poddać.
Poza tym gra jest idealna na Switcha, bo konsola radzi sobie naprawdę dobrze z dwiema rzeczami. Z dokiem lub bez. Zagraj w autobusie. Podaj Joycony na kanapie podczas kilku gorączkowych rund z przyjaciółmi. Gra pasuje do urządzenia jak ulał.
Seria pojawia się z przerwami. W odstępach kilkuletnich. Zawsze opiera się na krótkich fragmentach rozgrywki podporządkowanej muzyce. Ostatnia część na 3DS była zrzutem starej zawartości o nazwie Megamix. Nie było tego na Switchu. Nie ma jej nawet na Switch Online. Więc to jest twoja szansa. Nadążaj za serią lub wskocz w nią na oślep.
Jeśli chodzi o strukturę, nie ma tu zbyt wiele nowego. Co, przyznaję, jest trochę smutne. Wszystkie te same mini-gry ze złożonym, synkopowanym rytmem. Kombinacje przycisków. Animacje, które próbują odwrócić Twoją uwagę, abyś przegapił moment kliknięcia. Dziesiątki utworów. Dodatkowe tryby trudności. Trochę multi. Dobra mieszanka wszystkiego po trochu. Jaka jest zaleta? To wszystko jest absolutnie świeże. Nowa zawartość.
Weźmy na przykład parasol. Otwierasz je z uroczymi, brzuchatymi stworzeniami. Jest linia montażowa, na której palce rzucają piłki. Para flirtuje z kosmitą w rytm muzyki. Kraby wrzucają śmieci do dziur. Melodie od razu utkwią w głowie. Moja letnia ścieżka dźwiękowa została oficjalnie zniszczona – w dobrym tego słowa znaczeniu.
Moje dzieci grały w te minigry na Wii, gdy były młodsze. Uwielbiali ich. Teraz cieszą się z powrotu serialu. Ja też jestem szczęśliwy. Trudno zmusić się, żeby nie spieszyć się z grą, pomimo zasad.
Jednak chciałam więcej. Chciałem rozszerzyć definicję zabawy. Istnieje tryb o nazwie BeatSpell. Bitwy w stylu RPG wyzwalane rytmem. Wystarczająco słodkie. Ale w świecie pełnym niezależnych eksperymentów przesuwających granice gier rytmicznych – pamiętasz Crypt of the Necrodancer? „Nintendo czuło się bezpiecznie.” Była, można rzec, konserwatywna.
Ale szczerze mówiąc, nie przeszkadza mi to.
„Jestem wdzięczny. Zgodziłbym się nawet na remaster Elite Beat Agents”.
Gra uzależnia. Jest nawet medytacyjna. Idealny dla mojej strefy komfortu. Działa na oryginalnym Switchu. Działa na nowym Switchu 2. Taka kompatybilność jest już rzadkością w grach z pierwszej linii. Jest na tyle szalona, że może zabawić całą rodzinę, ale jednocześnie na tyle stonowana, by nikogo nie urazić.
Graliśmy razem godzinami. Śmiech z powodu krabów. Synchronizacja lub epickie awarie. To jest dziwne. Ale to działa. Kto potrzebuje innowacji, jeśli masz doskonałe wyczucie czasu?
