Google zmienia zasady gry: jak sztuczna inteligencja przepisuje wyszukiwanie

3

Wszystko było elegancko proste. Biała linia wejściowa. Wpisałeś słowa – i cały świat został ci zwrócony. Teraz ta era w zasadzie dobiegła końca.

Google skutecznie zerwał więzi ze swoim najsłynniejszym produktem. Ten sam statyczny pasek wyszukiwania, który wisi na ekranie od 1998 roku? Ona nie żyje. Długi czat na żywo.

Przez dziesięciolecia użytkownicy wprowadzali zapytania – aktualności, wskazówki dotyczące naprawy, przepisy – i otrzymywali listę niebieskich linków. Z biegiem lat Google uczynił tę listę coraz cięższą i przeładowaną: pojawiały się mapy, recenzje i bloki z odpowiedziami. Wszystko to miało na celu utrzymanie Cię na stronie. Teraz firma poszła na całość: zamienia wyszukiwanie w rozmowę ze sztuczną inteligencją.

Teraz nie tylko zadajesz pytanie. Prowadzisz dyskusję.

Możesz zadawać pytania wyjaśniające. Możesz nawet poprosić sztuczną inteligencję o wykonanie zadań, takich jak utworzenie zaproszenia na imprezę, gdy wciąż szukasz dekoracji. To mniej przypomina szukanie informacji, a bardziej zatrudnienie superszybkiego, choć czasami irytującego, asystenta.

„Wyszukiwarka Google to wyszukiwarka oparta na sztucznej inteligencji” – powiedziała Elizabeth Reed, dyrektor ds. wyszukiwania. Nazwała tę zmianę największą od czasu założenia firmy. Dosłownie od początku 1998 r.

Czy ta podróż przebiegła gładko? Raczej nie niż tak.

Wszyscy pamiętają niesławną historię z „klejem do pizzy”. Wczesne przeglądy AI często wywoływały halucynacje: zalecano użycie kleju do mocowania ciasta. Śmieszny? Niedobrze. Ale wydawcy treści są wściekli i tracą ruch. Liczba żądań bije rekordy, a co z przejściami na strony internetowe? Spadł w otchłań. W końcu po co opuszczać Google, skoro odpowiedź masz już przed oczami?

Witryny, które spajały cały Internet, głodują. Google marnuje dane. A wydawcy uzyskują… cóż, coraz mniej wyświetleń przez użytkowników.

Ale według Google tutaj leży rozwiązanie.

Firma skupia wszystkie narzędzia. Zniknął oddzielny tryb „AI” jako niezależna funkcja. Odpowiedzi AI są teraz zintegrowane bezpośrednio z wyszukiwaniem. Dodatkowo pojawiły się nowe narzędzia do pracy z kodem: silnik potrafi na bieżąco pisać prawdziwe fragmenty kodu. Zapytaj o astrofizykę – uzyskaj niestandardowy wykres. Generowane natychmiastowo. Bez konieczności usuwania strony z 2004 roku, która nadal się nie otwiera.

Działa to teraz także w przeglądarce Chrome. Upuść swoje zdjęcie bezpośrednio na pasku wyszukiwania. Sztuczna inteligencja spojrzy na to i powie ci, na co patrzysz. Wygląda to albo na magię, albo na inwigilację, w zależności od tego, kogo spytasz.

Ogłoszenia pochodziły z konferencji Google I/O. Zwykle jest to karnawał technologiczny. Jednak ostatnio takie wydarzenia coraz bardziej przypominają przedłużającą się prezentację korzyści płynących ze sztucznej inteligencji. Mniej sprzętu, więcej sieci neuronowych.

Chociaż Google i tak zaskoczył opinię publiczną jednym „kawałkiem szkła”.

Dosłownie.

Google opracowuje inteligentne okulary we współpracy z partnerami takimi jak Warby Parker. Pamiętacie Google Glass? To społeczne faux pas? Aparat na czoło, z którego wszyscy się śmiali, aż urządzenie zniknęło z rynku w 2015 roku? Tak, to wszystko.

Meta wprowadziła na rynek inteligentne okulary. Apple eksperymentuje. Technologia poszła do przodu. Google tego nie robi.

Nowy model prawdopodobnie nie będzie wyglądał tak robotycznie. Wskaż obrazek i wysłuchaj opisu. Spoglądasz na menu i tekst jest czytany na głos. Premiera planowana jeszcze w tym roku.

Czy ludzie będą je nosić w miejscach publicznych? Czas pokaże.