Boltgun 2: Dopracowana formuła, a nie rewolucja

4

W Imperium Człowieka nie ma zwyczaju dawania szans na odkupienie. W Warhammer 40k nie ma zbawicieli. Tutaj są tylko genetycznie zmodyfikowani zabójcy i fanatyczni fanatycy, toczący wojnę, którą najprawdopodobniej będą musieli przegrać. Planety płoną, piętrzą się trupy, ale nic się nie zmienia.

Ta statyczna konfiguracja wydaje się znajoma. Nowa wersja Boltgun 2 studia Auroch Digital jest bardzo podobna do pierwowzoru. Ci sami wrogowie. Te same podroby. To samo mroczne szaleństwo. Podczas prezentacji prasowej twórcy powiedzieli, że ich celem jest wykorzystanie tego, co ludzie kochali w pierwszej grze, i uczynienie jej „większą i lepszą”.

Ukończyłem poziomy. Tak, stały się gładsze. Broń uderza mocno i przyjemnie. Ale czy nowe funkcje – nowa postać, różnorodność kart – naprawdę zmieniają wrażenia z gry? Ledwie. Bardzo się cieszę, że mogę w to zagrać, ale w menu nie ma żadnych innowacji.

Demony z charakterem

Jeśli chcesz po prostu wysadzić wszystko w powietrze, ta gra jest dla Ciebie. I radzi sobie ze swoim zadaniem.

Warto jednak przyjrzeć się bliżej zmianom składu wrogów. W pierwszej części walczyłeś głównie ze sługami Tzeentcha. Tutaj kultyści Khorne’a rzucają się na ciebie z wściekłością, a dzieła Nurgle’a gniją na twoich oczach. Plaguewalkerzy regenerują się po tym, jak pozornie zabijesz ich strzałem. Berserkerzy Khorna przyspieszają, gdy ich zdrowie jest niskie. Demony nawet oblegają konie do bitwy.

Te małe mechaniczne sztuczki sprawiają, że świat reaguje. Nie możesz po prostu gorączkowo naciskać przycisku ataku. Musimy się dostosować. Dodaje głębi ustalonej formule.

Problemy z przestrzenią

Poziomy są piękne i oryginalne. O ile pierwsza część składała się głównie z katedr z szarego kamienia i czerwonych kuźni, o tyle pojawiają się tu lodowce i dżungle.

Jednak otwartość zabija napięcie.

Oryginalny Boltgun działał, ponieważ był skompresowany. Wrogowie zostali zmiażdżeni korytarzami. Bywały chwile, kiedy spychano cię w kąt i zmuszano do myślenia. W Boltgun 2 spędziłem dużo czasu na otwartych polanach. Szerokie równiny. Mosty.
Widziałem wrogów z daleka i zabijałem ich, zanim mnie zauważyli.

Na otwartych przestrzeniach unikanie kul staje się zbyt łatwe.

Gra przestaje przypominać klasyczną boomerową strzelankę, a zaczyna przypominać Poważnego Sama. Klaustrofobia, która sprawiała, że ​​pierwsza gra była przerażająca, zniknęła. Czekałem na moment, w którym poziom zmusi mnie do ukrycia się. Skończyło się na walce z bossem, w której wędrowcy zarazy blokowali strefę lądowania. To zadziałało. Ale przez większość czasu po prostu błąkałem się po śniegu.

Dwa znaki. Jedna gra.

Główna reklamowana innowacja: możliwość grania jako Siostra Bitwy o imieniu Nira Veyrat.
Wcześniej byłeś tylko Malumem Caedo – Kosmicznym Marines Ultramarines.

Sam pomysł mnie wciągnął.
Kaedo musi być powolny i odporny. Veyrat jest szybki i bezbronny. Obiecywał podział stylów gry w duchu Dooma : kontrast pomiędzy Doom Eternal i The Dark Ages.

Implementacja okazała się pusta.
Ich unikalna broń ma inny wygląd, ale pełni identyczne funkcje.
Kaedo ma duży Bolter. Veyrat posiada ciężki pistolet, który zadaje większe obrażenia, ale wymaga częstego przeładowywania. Kaedo ma strzelbę na tłumy wrogów. Veyrat używa kuszy. To samo zadanie.
Różne uprzęże.
W zasadzie ta sama broń.

Istnieją zdolności ładowania i statystyki pasywne. Mają znaczenie. Ale to nie na tyle, żeby zmienić mój styl gry. Stanąłem i strzeliłem. Nie ma znaczenia, kim byłem – Caedo czy Weirat. Stracona szansa? Niewątpliwie.

Najlepsze narzędzia. Ta sama podstawa

Nie oznacza to, że gra jest zepsuta.
To naprawiono.
Zespół Aurocha wyeliminował najpoważniejsze błędy oryginału.
Broń znów wydaje się potężna. Koniec ery „kuloodpornych gąbek”. Walka wręcz na miecze łańcuchowe była kiedyś samobójstwem. Teraz to działa.
Strzelby? Wreszcie robią to, co powinni.
Nawigacja na poziomie? Stało się mniej zagmatwane.

Gra działa płynnie. Wygląda niesamowicie. Całkiem przyjemnie się gra.

Ale czy to posuwa gatunek do przodu? Nie. To dopracowana wersja ustalonej formuły. Nie tak jak Ultrakill. Nie tak jak Selaco.

Czy to ważne?
Prawdopodobnie nie. Demony krzyczą głośno. Wkłady klikają. Czujesz się jak czołg. To uczucie jest nadal dobre.

Jeśli szukasz kolejnej szybkiej strzelanki FPS w 2026 roku, Boltgun 2 może być jedną z najbezpieczniejszych opcji. Tylko nie spodziewaj się, że zasady zaangażowania się zmienią. W tej galaktyce nigdy tego nie robią.