Jak działają profile LinkedIn: profesjonalny przewodnik po networkingu

11

LinkedIn to nie tylko kolejne miejsce, w którym można przeglądać zdjęcia lub kłócić się z nieznajomymi. To cyfrowa książka telefoniczna stworzona z myślą o osobach, które potrzebują rozwiązania problemów w pracy. Podczas gdy Facebook i MySpace pomagały użytkownikom udostępniać zdjęcia z wakacji i słuchać niezależnych zespołów, LinkedIn po cichu budował infrastrukturę umożliwiającą karierę. Jaka jest różnica? Nie szukasz randki. Szukasz pracy, klienta lub współzałożyciela.

Gwałtowny rozwój mediów społecznościowych w połowie pierwszej dekady XXI wieku był ewidentny. Do sierpnia 2007 r. MySpace przyciągało ponad 60 milionów unikalnych użytkowników, a drugie miejsce zajął Facebook z 19 milionami. Obie platformy odnotowały ogromny wzrost rok do roku. Ale w sieci było ponad 300 innych witryn. Platformy wideo. Usługi dotyczące zakładek. Społeczności muzyczne. LinkedIn wybrał własną drogę, porzucając „społeczną” część mediów społecznościowych na rzecz części „profesjonalnej”. Platforma została stworzona, aby szukać możliwości. Dla potencjalnych klientów. Dla połączeń, które faktycznie mogą zapewnić dochód.

Historia pochodzenia

Platforma została uruchomiona w maju 2003 roku. Zespół programistów składał się z absolwentów Stanforda i weteranów Doliny Krzemowej: Ridoffmana, Allena Blue, Jean-Luca Vaillanta i Constantina Guericke. Podstawowy pomysł wyszedł od Hoffmana i Guericke, którzy zastanawiali się nad koncepcją profesjonalnej sieci internetowej już pod koniec lat 90-tych. Widzieli lukę. Internet łączył ludzi, ale nie łączył pracowników.

Do października 2007 roku witryna liczyła ponad 15 milionów członków. Była to jedna z najszybciej rozwijających się sieci na świecie. Ruch w okresie od lipca 2006 r. do lipca 2007 r. wzrósł o 323 procent. To tempo wzrostu sprawiło, że jest to miejsce numer jeden dla każdego, kto próbuje zarządzać swoją karierą w środowisku online.

Większość użytkowników platformy ma kilkadziesiąt kontaktów. Dwa do trzech tuzinów to norma. Ale są też superużytkownicy. Silne linki łączące. Niektórzy z nich zgromadzili nawet 34 000 kontaktów. To już nie jest sieć. To jest baza danych.

Dlaczego profile są ważniejsze niż posty

Na innych platformach zaangażowanie mierzy się polubieniami i udostępnieniami. Na LinkedIn najważniejsza jest widoczność w wynikach wyszukiwania. Twój profil jest Twoją stroną docelową. W ten sposób rekruterzy Cię znajdują. W ten sposób potencjalni partnerzy sprawdzają Twoje kwalifikacje. To dowód na to, że rzeczywiście możesz wykonywać pracę, którą twierdzisz, że wykonujesz.

LinkedIn to najpopularniejsze miejsce online do profesjonalnego nawiązywania kontaktów.

Serwisu nie obchodzi, czy zamieściłeś zabawny film z kotem. Ważne jest dla niego, czy poprawnie wskazałeś swoje umiejętności. Dba o to, czy Twoje kontakty ręczą za Twoją pracę. To system zbudowany na zaufaniu, ale też na danych.

Przyjrzymy się szczegółowo, jak utworzyć taki profil. Jak korzystać z funkcji. Kto faktycznie korzysta z witryny. I czy wszystkie te powiązania mają jakiekolwiek znaczenie w realnym świecie. Zacznijmy od podstaw.

Profile LinkedIn

Konfigurowanie swojej obecności na LinkedIn

Rozpoczęcie pracy na LinkedIn to proces dwuetapowy: rejestracja i utworzenie strony. Formularz rejestracyjny wymaga podania określonych danych osobowych. Podajesz swoje imię i nazwisko. Adres e-mail. Lokalizacja. Obecny pracodawca. Instytucja edukacyjna, którą ukończyłeś. To podstawowe informacje demograficzne. Następnie platforma poprosi Cię o uzupełnienie pozostałej części profilu.

Pomyśl o swoim profilu na LinkedIn jak o cyfrowym CV. To nie jest dziennik społecznościowy. Skoncentruj się wyłącznie na doświadczeniu zawodowym. Dane dotyczące zatrudnienia mają pierwszeństwo. Następnie znajdują się informacje o wykształceniu. Hobby jest tu nie na miejscu. Na tym profilu nie ma miejsca na ulubione filmy. Celem jest pokazanie ścieżki kariery.

Aby uzupełnić swój profil, utwórz osobne wpisy dla każdego stanowiska. Wskazana jest bieżąca praca. Wskazana jest również wcześniejsza praca. Dla każdego stanowiska podajesz nazwę stanowiska. Określ pracodawcę. Wybierz branżę. Ustaw daty rozpoczęcia i zakończenia pracy. Napisz krótki opis roli. Ten opis jest ważny. Wyjaśnia, na czym dokładnie polegała ta praca. Zapewnia kontekst, którego nie jest w stanie zapewnić sam tytuł stanowiska.

Na LinkedIn sekcję Edukacja traktujesz jako zbiór pojedynczych danych, a nie pojedynczy blok tekstu. Po ukończeniu studiów każda placówka edukacyjna musi posiadać własną dokumentację. Podajesz nazwę szkoły. Podajesz ukończony stopień. Świętujesz lata studiów. Dodajesz nagrody, jeśli je posiadasz. Wszystkie pozostałe szczegóły znajdują się w polu notatki.

Jest to potrzebne nie tylko do celów archiwalnych. LinkedIn wykorzystuje później tę historię zatrudnienia i wykształcenia, aby połączyć Cię z innymi użytkownikami. Pomaga to algorytmowi znaleźć byłych współpracowników. To pomaga mu znaleźć kolegów z klasy. Dane te zasilają wykres sieci.

Zatrudnienie i edukacja stanowią podstawę Twojego profilu. Ale to w sekcji „O mnie” możesz dodać swój głos. Jest to krótki opis Twojego doświadczenia zawodowego i umiejętności. Znajduje się tuż pod Twoim imieniem i nazwiskiem oraz tytułem. Potrzebujesz także zdjęcia profilowego. Prawdziwe zdjęcia sprawdzają się lepiej niż portrety na prostym tle.

Oprócz podstawowych informacji możesz dodać linki do stron zewnętrznych. Blogi osobiste. Profesjonalne portfolio. Obydwa są brane pod uwagę. Jest też miejsce na zainteresowania. Krótka lista hobby lub zainteresowań. Następne są grupy stowarzyszone. Nagrody i wyróżnienia otrzymują oddzielną sekcję, jeśli nie mieszczą się w innych sekcjach.

Wyszukaj kontakty

Teraz możesz przejść do budowy sieci. Jak znaleźć osoby, które można dodać do znajomych?

LinkedIn sugeruje połączenia na podstawie Twoich informacji. Przegląda Twoje kontakty e-mailowe. Sprawdza twoją książkę telefoniczną. Skanuje Twoją poprzednią historię zatrudnienia w poszukiwaniu współpracowników. Dopasowuje dane edukacyjne, aby znaleźć innych uczniów. Możesz wyszukiwać osoby według nazwiska, firmy lub szkoły. Pasek wyszukiwania jest Twoim głównym narzędziem.

Zacznij od osób, które już znasz. Dodaj byłych kolegów. Dodaj kolegów z klasy. To są najłatwiejsze kontakty. Ich profile są najprawdopodobniej całkowicie wypełnione. Mogą cię rozpoznać. Zwiększa to szansę, że przyjmą Twoją aplikację.

Nie spamuj. Nie dodawaj nieznajomych bez towarzyszącej im wiadomości. Spersonalizowany przekaz ma znaczenie. To pokazuje, że nie tylko kolekcjonujesz liczby. To pokazuje zamiar.

Znalezienie osób, które naprawdę znasz, jest najtrudniejszą częścią budowania sieci. Po aktywowaniu profilu musisz wypełnić go prawdziwymi kontaktami. LinkedIn nie pozostawia Cię błąkającego się w ciemności. Zapewnia kilka konkretnych sposobów wyszukiwania istniejących kontaktów.

Możesz przesłać swoje kontakty e-mail. Możesz szukać współpracowników. Możesz znaleźć kolegów z klasy. Możesz przeprowadzić podstawowe wyszukiwanie według nazwy lub zagłębić się w zaawansowane filtry.

Korzystanie z książki adresowej e-mail

Jeśli korzystasz z Gmaila lub AOL, proces przebiega bezproblemowo. Wpisujesz swoje dane logowania. LinkedIn skanuje Twoją książkę adresową. Określa, które z Twoich zapisanych kontaktów mają już konta na platformie.

Możesz także skorzystać z Kreatora wyszukiwania kontaktów. To narzędzie współpracuje z programem Microsoft Outlook lub prawie każdym innym oprogramowaniem książki adresowej. Obsługuje pobieranie. Pasuje do nazw i adresów e-mail.

Po załadowaniu listy masz wybór. Możesz selektywnie zapraszać określonych użytkowników do przyłączenia się do Twojej sieci. Możesz także zarzucić sieć szerzej. Zaproś wszystkich na swojej liście do dołączenia do LinkedIn, nawet jeśli nie są jeszcze członkami. To jest miecz obosieczny. Zyskujesz nowe kontakty, ale ryzykujesz też rozgniewaniem osób, które nie chcą się przyłączyć.

Wyszukaj byłych kolegów

Twoje doświadczenie zawodowe to coś więcej niż tylko tekst na ekranie. To jest wyszukiwarka. LinkedIn wykorzystuje zajmowane przez Ciebie stanowiska, aby pochwalić się współpracownikami. Pokazuje obecnych i byłych współpracowników, którzy są już na stronie.

Widzisz listę. Ty decydujesz, kto należy do wybranego przez Ciebie kręgu. Wysyłasz zaproszenia. To ludzie, z którymi prawdopodobnie pracowałeś. Połączenie zostało wcześniej potwierdzone wspólnym doświadczeniem. Zwykle oznacza to wyższy wskaźnik akceptacji zaproszeń.

Ponowny kontakt z kolegami z klasy

Doświadczenia edukacyjne działają w ten sam sposób. Funkcja wyszukiwania kolegów z klasy pokazuje wszystkich, którzy uczęszczali do Twojej uczelni lub szkoły wyższej w tym samym okresie co Ty.

Możesz zawęzić wyniki. Zawęź je do tych, którzy ukończyli studia na Twoim konkretnym roku. To filtruje szerszą bazę absolwentów. Koncentruje się na ludziach, którzy faktycznie chodzili tymi samymi korytarzami. Jest to bezpośrednia droga do Twojej sieci akademickiej.

Ręczne wyszukiwanie według nazwy i wyszukiwanie zaawansowane

Czasami zautomatyzowane narzędzia kogoś omijają. Klikasz sekcję „Ludzie”. Zaczynasz wpisywać imię.

Wyszukiwanie według nazwy jest proste. Wpisz swoje pełne imię i nazwisko lub tylko nazwisko. LinkedIn zwraca listę wszystkich obecnych członków o tej nazwie. Jeśli nazywasz się John Smith, spodziewaj się długiej listy. Trzeba przesiać hałas.

Aby uzyskać większą dokładność, skorzystaj z wyszukiwania zaawansowanego. Pozwala to połączyć kilka kryteriów. Branża, lokalizacja, firma. Pomaga to znaleźć osoby, które pasują do konkretnego profilu, a nie tylko mają właściwe imię i nazwisko.

Algorytmy wykonują ciężką pracę nad łatwymi połączeniami. Ręczne wyszukiwanie pozostaje jednak niezbędne w przypadku kontaktów, które trudniej znaleźć. Wchodzisz. czekasz. Masz nadzieję, że osoba, której szukasz, nie usunęła swojego konta.

Możesz kopać głębiej, niż pozwala na to podstawowy pasek wyszukiwania. Wyszukiwanie zaawansowane LinkedIn umożliwia filtrowanie wyników według słów kluczowych, konkretnych stanowisk, aktualnych pracodawców, lokalizacji geograficznej, a nawet branż. Nie chodzi tylko o znalezienie nazwisk. Chodzi o znalezienie osoby, która wie, jak powstaje kiełbasa (rozumie podteksty tego procesu).

Dlaczego to jest ważne? Otrzymujesz kontakt wewnętrzny w firmie docelowej. Ten kontakt staje się ciepłym leadem sprzedażowym. Lub osoba, która może przekazać Twoje CV właściwemu menedżerowi ds. rekrutacji, zanim w ogóle je zobaczy ATS (system śledzenia kandydatów). To jest zaleta. Nie każdy wie, jak z niego korzystać.

Przekształcanie znajomych w kontakty

Po utworzeniu profilu i zidentyfikowaniu osób, które już znasz, kolejnym krokiem jest konwersja. Nie tylko je wymieniasz. Zmieniasz znajomych w kontakty.

To trzeci krok w sekwencji. Krok pierwszy to profil. Krok drugi to wyszukiwanie. Krok trzeci to cyfrowy uścisk dłoni.

Wysyłając zaproszenie, nie tylko zwiększasz liczbę na swoim liczniku. Otwierasz kanał komunikacji. Algorytm faworyzuje sieci aktywne. Większą widoczność uzyskasz, gdy wykres Twojej społeczności będzie gęsto zapełniony interakcjami z życia codziennego. Ale nie wymuszaj niczego. Kontaktuj się tylko z tymi osobami, które są ważne dla Twoich bieżących celów.

“Kontakt jest kluczem. Interakcja jest kluczem.”

Pomyśl o tym, gdzie są ci ludzie. Czy są w Twojej branży? Od konkurenta? W dziale, do którego chcesz się przenieść? Znacznik lokalizacji na ich profilu poinformuje Cię, czy pracują lokalnie, czy zdalnie. Etykieta branżowa wskaże, czy firma działa w branży technologicznej, zdrowotnej czy finansowej. Dopasuj go do swoich potrzeb.

Na kogo kierować reklamy w pierwszej kolejności

Jeśli szukasz pracy, poszukaj menedżerów ds. zatrudnienia lub liderów zespołów w firmach, które lubisz. Nie ograniczaj się do złożenia wniosku poprzez portal. Znajdź osobę, która opublikowała ofertę pracy. Zobacz, z kim jest powiązany. Często można znaleźć połączenie drugiego poziomu. Wykorzystaj to wspólne połączenie jako powód do nawiązania kontaktu.

Jeśli coś sprzedajesz, znajdź Decydentów w swojej niszy. Użyj pola tytułu stanowiska, aby filtrować według „Dyrektora”, „Wiceprezesa” lub „Kierownika wyższego szczebla”. Jeśli to możliwe, zawęź wybór według wielkości firmy. Dyrektor generalny startupu ma inne wyzwania niż wiceprezes firmy z listy Fortune 500.

Lokalizacja też ma znaczenie. Jeśli pracujesz w sprzedaży, lokalne wydarzenia często dają lepsze rezultaty niż zimne e-maile. Filtruj według miasta. Znajdź osoby aktywne w Twojej okolicy. Komentuj ich posty. Bądź obecny.

To nie magia. To po prostu lepsza higiena komunikacji. Większość ludzi poprzestaje na wyszukiwaniu po nazwie. Nie wchodzą w szczegóły. Nie widzą filtra branżowego. Brakuje im odpowiedniego kąta.

Czy naprawdę potrzebujesz 500 kontaktów? A może potrzebujesz pięciu osób, które potrafią otworzyć drzwi?

Jakość zawsze wygrywa z ilością. Rzadka sieć wysoce zmotywowanych kontaktów jest warta więcej niż rozdęta lista nieznajomych. Użyj filtrów. Bądź konkretny. Poproś o połączenie z uzasadnieniem. Nie mów po prostu: „Miło cię poznać”. Powiedz: „Widziałem Twój post na temat X. Bardzo chciałbym nawiązać kontakt”.

Tylko. Bezpośrednio. Skuteczny.

Pozostaje tylko czekać na powiadomienie.

Znalezienie ludzi to łatwa część. Prawdziwy potencjał tkwi w dostępie do sieci tych, których już znasz. Aby uwolnić ten potencjał, musisz zbudować silną listę kontaktów LinkedIn.

Jest tu istotna różnica. Kontakt LinkedIn to nie to samo, co znajomy z Facebooka lub znajomy z MySpace. Są to osoby, które dobrze znasz lub którym ufasz zawodowo. Platforma wyraźnie odradza dodawanie obcych osób. Nie przyjmuj przypadkowych zaproszeń i nie wysyłaj ich na ślepo.

Aby zostać Kontaktem LinkedIn, obie strony muszą wyrazić na to zgodę. Wysyłasz zaproszenie, a oni je przyjmują. Albo wysyłają zaproszenie, a ty je akceptujesz. Po tym wzajemnym potwierdzeniu automatycznie znajdziecie się na swoich listach. To wzajemne połączenie.

Wysłanie zaproszenia jest łatwe, jeśli wybierzesz kontakty z poczty e-mail lub wyników wyszukiwania współpracowników i kolegów z klasy. Umieść znacznik wyboru obok ich nazwy. Kliknij „Prześlij”. LinkedIn wyśle ​​ogólną wiadomość, chyba że napiszesz spersonalizowaną notatkę.

Sprawy się komplikują, jeśli znajdziesz osobę poprzez wyszukiwanie imienia i nazwiska. LinkedIn wymaga dowodu, że rzeczywiście znasz tę osobę. Poprosi o kontekst.

Musisz sklasyfikować relacje:
– Kolega
– Kolega z klasy
– Partner biznesowy
– Przyjaciel
– Grupa lub stowarzyszenie
– Inne
– „Nie wiem [imię]”

Wybierz „znajomy” lub „inny”, a system będzie wymagał adresu e-mail danej osoby do weryfikacji. Wybierz „Nie wiem [imię]”, a system Cię zablokuje. Nie będziesz mógł wysłać zaproszenia. W przypadku pozostałych opcji musisz wskazać, jaka praca, szkoła lub organizacja Cię łączy.

Możesz także kontrolować, kto może się z Tobą kontaktować. Filtruj wiadomości przychodzące. Przyjmuj powiadomienia tylko od osób, które mają już Twój adres e-mail w swoich kontaktach. Zmniejsza to poziom hałasu.

Chcesz odłączyć się później? Możesz usunąć kontakt. Przejdź do swojej listy. Zaznacz pole. Kliknij „Usuń”. LinkedIn nie powiadomi ich o tym. Dzieje się to po cichu.

Bezpośrednie kontakty

Większość platform społecznościowych traktuje wszystkich na równi. LinkedIn wyznacza jasne granice. Jeśli nie jesteś częścią wewnętrznego kręgu danej osoby, bezpośrednia komunikacja jest zablokowana. To nie jest błąd. Taka jest architektura profesjonalnego networkingu.

Twoje „bezpośrednie kontakty” to jedyne osoby, do których możesz swobodnie wysyłać e-maile. Kliknij na ich profil. Kliknij „Wyślij e-mail”. Gotowy. Są o krok od siebie. Znasz ich. Albo przynajmniej zaakceptowali twoją prośbę.

Reszta sieci to labirynt.

Kontakty drugiego stopnia to znajomi Twoich znajomych. Kontakty trzeciego stopnia to przyjaciele znajomych Twoich znajomych. Technicznie rzecz biorąc, wszystkie są „twoją siecią”. W praktyce nie można się z nimi skontaktować poprzez zwykły list. LinkedIn wymusza korzystanie ze specjalnych narzędzi: InMail, prezentacji czy OpenMail. Bariera istnieje z jakiegoś powodu. Chodzi o jakość, a nie ilość.

Korzystanie z prezentacji na LinkedIn

Nawet darmowe konta mają pewien dostęp. LinkedIn oferuje pięć widoków. To wszystko. Jeśli potrzebujesz więcej, musisz zapłacić. Ale mechanizm jest pośredni. Nie piszesz bezpośrednio do kontaktu docelowego. Piszesz do wspólnego znajomego.

Oto przepływ pracy:

  • Znajdź bezpośredni kontakt, który jest już połączony z docelowym odbiorcą.
  • Wyślij temu wspólnemu znajomemu prośbę o przedstawienie. Poproś go o przesłanie dalej.
  • Wspólny znajomy decyduje, czy przekazać to dalej. Może cię zignorować.
  • Jeśli wiadomość zostanie przekazana dalej, kontakt docelowy decyduje, czy ją przyjąć. Może to usunąć.
  • Akceptacja nie oznacza przyjaźni. Nadal musisz złożyć formalną prośbę o połączenie. Często do weryfikacji potrzebny jest adres e-mail.

To jest łańcuch zaufania. Jeśli jedno łącze zostanie zerwane, wiadomość zostanie utracona. To denerwujące. Ale jest też skuteczny. Ludzie częściej reagują na przyjaciół niż na nieznajomych.

Co to jest LinkedIn InMail?

Dla poważnych użytkowników InMail jest standardem. Jest dostępny tylko dla abonentów premium. Płacisz opłatę miesięczną lub roczną. Zaletą jest bezpośredni dostęp. Żadnych pośredników. Nie trzeba czekać, aż wspólny znajomy podejmie działania.

Wiadomości możesz pisać do dowolnego użytkownika platformy. Dyrektor w Londynie. Rekruter w Nowym Jorku. Założyciel startupu w Berlinie. Wiadomość ląduje w ich skrzynce odbiorczej. Widzą go natychmiast.

Eliminuje to tarcie związane z widokami. Nie musisz budować mapy sieci. Po prostu drukujesz i wysyłasz. Cena jest finansowa. Zaletą jest zasięg.

Zrozumienie komunikatów OpenLink

Jest inna opcja. OpenLink wiadomości. Działają inaczej. Zamiast płacić za kontakt, otwierasz swoją skrzynkę odbiorczą i odbierasz wiadomości od dowolnej osoby. Nadawca nic nie płaci. Płacisz.

Dlaczego to zrobić? Poufność.

Zachowaj prywatność swojego osobistego adresu e-mail. Pozostaniesz w ekosystemie LinkedIn. Ale stajesz się widoczny dla szerszej publiczności. Rekruterzy Cię znajdą. Sprzedawcy skontaktują się z Tobą. To jest lejek. Kontrolujesz głośność. Kontrolujesz dostęp.

Czym LinkedIn różni się od innych sieci społecznościowych

Ta struktura wyróżnia LinkedIn. Facebook stawia przede wszystkim na prywatność. Twitter – transmisje publiczne. Instagram to treści wizualne. LinkedIn ma charakter transakcyjny. Każda interakcja ma potencjalny wynik zawodowy.

Odzwierciedlają to narzędzia do przesyłania wiadomości. Są bramami, a nie otwartymi drzwiami. Filtrują hałas. Wymagają intencji. Nie tylko „łączysz”. Uzasadniasz, dlaczego się łączysz.

Dlatego platforma wydaje się inna. Jest jej zimniej. Więcej kalkulacji. Ale dla rozwoju kariery to jest esencja.

System nagradza cierpliwość. Karze spam. Jeśli chcesz dostępu, grasz według zasad. Korzystasz z widoków, kiedy je masz. Jeśli mówisz poważnie, przechodzisz na InMail. Otwierasz swoją skrzynkę odbiorczą, kiedy chcesz porozmawiać.

Nie zawsze jest to intuicyjne. Czasami jest to frustrujące. Proces jest długi. Bariery są wysokie. Ale kiedy to działa, to działa. Wiadomość od kontaktu drugiego stopnia może ulec zmianie

Media społecznościowe są często wrzucane do jednego worka, ale różnica między zwykłą komunikacją a profesjonalnym budowaniem marki jest znacząca. LinkedIn działa na zasadniczo innych zasadach niż jego odpowiednicy. To nie jest miejsce na nieformalną komunikację. To jest cyfrowa przestrzeń robocza.

Pomyśl o swoim profilu na LinkedIn jak o ** CV online **, które nigdy nie traci ważności. Zestaw funkcji odzwierciedla ten cel. Nie możesz przesyłać zdjęć z wakacji. Nie ma integracji z blogami. Nie można osadzać filmów z YouTube ani korzystać z zabawnych narzędzi interakcji, takich jak stara funkcja „poke”. Interfejs jest ściśle regulowany. Nie ma możliwości dostosowywania kolorów ani układów. I oczywiście nie ma paska wyszukiwania, który umożliwiałby filtrowanie potencjalnych partnerów według wieku lub stanu cywilnego.

Ten projekt nie jest pominięciem. To strategiczny wybór.

Kierownictwo LinkedIn, w tym dyrektor generalny Dan Nye, jasno określiło swój cel: prezentowanie członków w profesjonalny sposób online. Czysta, uporządkowana estetyka służy jako bufor przed ryzykiem dla reputacji, które nęka bardziej otwarte platformy.

Cena nieformalnych sieci społecznościowych

Dążenie do doskonałości zawodowej niesie ze sobą realne konsekwencje. Kanały informacyjne pełne są historii o kandydatach, którzy zostali odrzuceni do pracy lub pracownikach, którzy zostali zwolnieni z powodu kontrowersyjnych publikacji. Źle wybrane zdjęcie na MySpace. Emocjonalny komentarz na ścianie Facebooka. Te cyfrowe ślady mogą nawiedzać karierę jeszcze długo po publikacji.

LinkedIn eliminuje bałagan, który zachęca do analizy. Usuwając możliwość personalizacji wyglądu platformy, usługa wymusza na użytkownikach skupienie się na treści: doświadczeniu, umiejętnościach i rekomendacjach. Zmniejsza poziom hałasu. Minimalizuje ryzyko, że błaha publikacja przyćmi kwalifikacje kandydata.

Połączenia jako profesjonalne rekomendacje

Najważniejszą różnicą jest sposób zdefiniowania relacji. W innych sieciach „przyjacielem” może być kolega z klasy w szkole średniej, z którym nie rozmawiałeś od dziesięciu lat. Na LinkedIn połączenie oznacza coś bardziej znaczącego.

LinkedIn zaleca traktowanie każdego połączenia jako potencjalnej rekomendacji zawodowej. To nie jest tylko rada. Jest to podstawowy mechanizm modelu zaufania sieciowego. Kiedy nawiązujesz z kimś kontakt, zasadniczo ręczysz za tę osobę. Sygnalizujesz jego sieci, że ta osoba jest godna zaufania.

Rozważ konsekwencje widoczności. Gdy dana osoba stanie się Twoim połączeniem, uzyska dostęp do Twojej rozszerzonej sieci. Widzi, z kim jeszcze jesteś związany. Tworzy to sieć wzajemnej odpowiedzialności. Nie chcesz zadawać się z ludźmi, którzy mogą Cię zawstydzić lub fałszywie przedstawiać swoim kontaktom Twoją pozycję zawodową. Bariera połączenia jest wyższa. Stawka jest wyższa.

„Łączenie się na LinkedIn to coś więcej niż tylko poznawanie ludzi”.

Indywidualne osiągnięcia a przynależność do grupy

Jeśli Facebook jest głównym rynkiem, to LinkedIn jest portfolio. Różnice strukturalne podkreślają ten kontrast.

Facebook skupia się na grupach. Rozwija się w oparciu o tożsamość zbiorową. Platforma automatycznie przydziela uczestnikom „sieci” na podstawie lokalizacji geograficznej lub macierzystej uczelni (instytucji). Ta starsza funkcja sięga początków Facebooka, kiedy był to ekskluzywna sieć dla studentów. Użytkownicy mogą następnie dołączyć do tysięcy innych grup, tworząc społeczności wokół hobby, pomysłów i zainteresowań.

LinkedIn jest skoncentrowany na osobowości. Chociaż ma grupy, skupia się na jednostce i jej osiągnięciach. Profil jest centrum. Sieć jest w tle. Nie ma automatycznego grupowania według uczelni lub miasta, chyba że ręcznie zdecydujesz się wyświetlić te informacje. Nacisk pozostaje na to, co zrobiłeś, a nie na to, z kim jesteś powiązany.

Ta różnica ma wpływ na wyszukiwanie

Tworzenie grupy na LinkedIn nie przypomina dołączenia do społeczności na Facebooku. Nie możesz po prostu kliknąć przycisku i rozpocząć publikowanie. LinkedIn korzysta ze specjalnego panelu moderacyjnego, aby przeglądać prośby o nowe grupy. Akceptują wyłącznie organizacje zawodowe, grupy absolwentów, konferencje branżowe i podobne struktury zorientowane na biznes. Po utworzeniu grupy menedżer grupy ma pełną władzę akceptowania lub odrzucania każdego wniosku o dołączenie.

Ta kontrola odzwierciedla szerszą różnicę w sposobie działania LinkedIn w porównaniu z innymi sieciami społecznościowymi. Wykorzystuje inny model biznesowy. Witryna zawiera kilka jednostek reklamowych Google, ale nie ma sponsorów korporacyjnych ani reklam komercyjnych. Stanowi to wyraźny kontrast w stosunku do MySpace, który w lutym 2007 r. wygenerował prawie 25 milionów dolarów miesięcznych przychodów z reklam online. Na początku listopada 2007 r. Facebook ogłosił uruchomienie platformy reklamowej umożliwiającej wyświetlanie ukierunkowanych reklam takich firm jak Coca-Cola i Verizon Wireless.

LinkedIn zarabia inaczej.

Jak LinkedIn zarabia na danych zawodowych

Witryna pobiera od użytkowników opłaty za określone usługi. Chcesz wysłać więcej niż pięć wiadomości powitalnych? Musisz dokonać aktualizacji do konta premium. Dostępne w opcjach Personal Plus, Business lub Pro. Ta sama zasada dotyczy wysyłania wiadomości InMail lub odbierania wiadomości poprzez OpenLink. Za zamieszczanie ogłoszeń o pracę pobierana jest również opłata. Wyszukiwanie poleceń i przyspieszona obsługa klienta również wiążą się z opłatami.

Jednak większość pieniędzy pochodzi z rozwiązań korporacyjnych LinkedIn. To narzędzie jest bardzo przydatne dla rekruterów i łowców korporacyjnych. Dodając do swojego profilu swoje doświadczenie zawodowe i edukacyjne, przesyłasz swoje dane osobowe do profesjonalnej bazy danych LinkedIn.

W przypadku znacznej rocznej subskrypcji, która dla niektórych firm waha się od 100 000 do 250 000 dolarów, LinkedIn udostępnia zaawansowane narzędzia wyszukiwania i oprogramowanie do zarządzania. Rekruterzy wykorzystują te narzędzia do wyszukiwania pasywnych kandydatów.

Kandydat pasywny to ktoś, kto ma już pracę i nie szuka aktywnie nowej. LinkedIn twierdzi, że pasywni kandydaci są zwykle lepiej wykwalifikowani niż przeciętny aktywny poszukujący pracy. Korporacyjni rekruterzy szukają wykwalifikowanych pracowników w innych firmach i starają się ich przekonać do zmiany pracy. LinkedIn szacuje, że ponad 100 000 jego członków to profesjonalni rekruterzy.

Kto naprawdę jest na LinkedIn?

Przyjrzyjmy się teraz, kto i w jakim celu korzysta z LinkedIn.

Ponowne łączenie bez ciśnienia

Bądźmy szczerzy. Dla wielu osób LinkedIn to po prostu cyfrowa książka telefoniczna. Tutaj możesz dowiedzieć się, czy Twój dawny kolega z klasy nadal pracuje w tej samej firmie lub czy Twój były szef otrzymał awans. Nie ma tu żadnej głębokiej strategii. Klikasz „Połącz”. Śledzisz kanał. Pozostajesz widoczny.

Teoria jest prosta: teraz budujesz kapitał społeczny, aby móc go później wykorzystać, gdy będziesz potrzebować rekomendacji lub ciepłego wprowadzenia do sprzedaży. Do tego czasu będzie to po prostu swobodna komunikacja z ludźmi, z którymi pracowałeś wcześniej.

Zaletą bliskości dla osób poszukujących pracy

Jest też grupa ludzi, która naprawdę czegoś potrzebuje. Osoby poszukujące pracy.

Korzystanie z platformy poszukiwania pracy jest bezpłatne. Wpisujesz słowo kluczowe. Wybierz lokalizację. Kliknij „Szukaj”. Ale magia nie tkwi w liście wolnych stanowisk, ale w sposobie ich sortowania.

LinkedIn nie tylko pokazuje Ci oferty pracy. Klasyfikuje je według bliskości w sieci.

Wyobraź sobie, że aplikujesz do firmy Acme, Inc. System zauważa, że ​​na wykresie kariery menedżer ds. rekrutacji znajduje się zaledwie dwa kroki od Ciebie.

To zmienia wszystko. Zamiast wysyłać aplikacje do czarnej dziury, dostajesz jasną ścieżkę. Możesz poprosić wspólnego znajomego, aby Cię przedstawił. Możesz wspomnieć o tym imieniu. Możesz ominąć główny filtr HR, ponieważ ktoś w środku już zna Twoją twarz. Ta bliskość to nieuczciwa przewaga, którą większość kandydatów ignoruje.

Wynajem bez ceny 145 USD

Jeśli publikujesz ofertę pracy, standardowa cena za opublikowanie wynosi 145 USD. To szybko się sumuje, jeśli rekrutujesz na wiele stanowisk. Ale nie musisz płacić, aby zacząć.

Inteligentni rekruterzy w pierwszej kolejności korzystają z bezpłatnych narzędzi.

  • Wyszukiwanie słów kluczowych: Użyj strony rekrutacji, aby wyszukać kandydatów na podstawie konkretnych umiejętności lub doświadczenia w branży.
  • Zaawansowane wyszukiwanie osób: Filtruj według wąskich kryteriów, aby zbudować pulę talentów, zanim jeszcze napiszesz opis stanowiska.
  • Dystrybucja online: Opublikuj aktualizację wśród swoich bezpośrednich kontaktów. „Zatrudniamy X. Kogo znasz?”

Twoja istniejąca sieć stanie się Twoim działem rekrutacji. Jest to często szybsze i tańsze niż płatne forum dyskusyjne.

Sprawdzanie referencji premium

Kiedy już będziesz miał swoje zgłoszenia, zaczyna się przyjemna część – ich sprawdzanie. Jeśli posiadasz konto premium, możesz wyszukiwać rekomendacje.

To nie tylko przeczytanie rekomendacji na LinkedIn. To jest zapytanie do bazy danych. Możesz wyszukiwać według nazwy firmy i okresu. Chcesz wiedzieć, kto pracował w firmie X w latach 2018–2020? Możesz je znaleźć. Następnie możesz skontaktować się z byłymi współpracownikami, aby uzyskać w czasie rzeczywistym informacje zwrotne na temat kandydata.

Jest to test niezawodności na dużą skalę.

Raj rekrutera

Wreszcie są profesjonaliści, których cała praca opiera się na tej platformie. Headhunterzy i rekruterzy korporacyjni.

Nie używają LinkedIn do publikowania ofert pracy. Używają go do wyszukiwania talentów. Subskrypcje usług korporacyjnych zapewniają im dostęp do głębszych warstw danych i ulepszonych filtrów wyszukiwania. Dla platformy z milionami aktywnych użytkowników jest to największa profesjonalna baza danych na świecie. Używają go do wyszukiwania kandydatów, którzy nawet nie szukają pracy.

Narzędzie działa w obie strony. Jesteś albo łowcą, albo ofiarą. Świadomość, po której stronie stoisz, zmienia sposób korzystania z witryny.

Tradycyjny scenariusz generowania leadów między przedsiębiorstwami (B2B) jest kosztowny. Zespoły sprzedaży często wydają tysiące dolarów na wyselekcjonowane listy potencjalnych klientów, które mogą, ale nie muszą, być istotne. LinkedIn przełamuje ten model, oddając narzędzia poszukiwawcze bezpośrednio w ręce sprzedawcy. Zamiast kupować dane, mogą wyszukiwać członków swojej docelowej branży w czasie rzeczywistym.

Droga do nawiązania kontaktu jest prosta. Sprzedawca identyfikuje potencjalnego nabywcę. Sprawdza, czy są wspólne kontakty, aby zastosować ciepłe wprowadzenie. Jeśli nie ma takiego połączenia, wysyła wiadomość InMail. Oferta trafia bezpośrednio do wewnętrznej osoby kontaktowej, z pominięciem ogólnych adresów typu info@.

Dla przedsiębiorców platforma służy jako dynamiczne centrum sieciowe. Możesz wyszukiwać partnerów, klientów czy wyspecjalizowanych dostawców nie odchodząc od swojego biurka. Funkcja Odpowiedzi na LinkedIn (obecnie silnie zintegrowana z grupami LinkedIn i sekcjami pytań i odpowiedzi) umożliwia przesyłanie pytań z rozszerzonej sieci aż do trzeciego kręgu kontaktów.

Zakładasz małą firmę? Szukaj porad w kwestiach branżowych od osób, których nie znasz osobiście, ale są podłączone do Twojej sieci. Potrzebujesz wykonawcy? Strona Usługi LinkedIn gromadzi rekomendacje od innych użytkowników. Jest to mechanizm weryfikacji oparty na dowodzie społecznym.

Specjaliści ds. public relations (PR) stoją przed podobnym wyzwaniem: znalezieniem odpowiedniego dziennikarza. Komunikaty prasowe często się gubią. Zaawansowane wyszukiwanie osób na LinkedIn pomaga znaleźć dziennikarzy i redaktorów zajmujących się branżą Twojego klienta. Skontaktuj się z nimi za pośrednictwem kontaktów udostępnionych lub bezpośrednio InMail. To ukierunkowane podejście zwiększa szanse na odpowiedź w porównaniu do zimnych rozmów.

Dziennikarze używają tego samego narzędzia w odwrotnej kolejności. Zamiast przechodzić przez biuro prasowe firmy, mogą znaleźć osoby z wewnątrz organizacji. Omijają filtr PR, aby uzyskać bezstronne informacje.

Czy LinkedIn naprawdę działa? Wyniki zależą od tego, jak go użyjesz.

Wyniki na LinkedIn

Jak LinkedIn naprawdę działa w przypadku różnych użytkowników

Bądźmy szczerzy: LinkedIn to albo potężne narzędzie, albo cmentarz, w zależności wyłącznie od Twoich intencji. Uwalnia swój potencjał, gdy masz konkretny cel – znalezienie pracy lub uzyskanie wysoce specjalistycznej porady od weteranów branży. Szybko staje się to nieistotne, jeśli po prostu obserwujesz z zewnątrz jako bierny uczestnik z przestarzałą siecią kontaktów, który obecnie nie szuka pracy lub nie pracuje w branży wymagającej aktywnego networkingu.

W swej istocie jest to cyfrowa książka telefoniczna. Platforma osiągnęła masę krytyczną wynoszącą 15 milionów członków i przewiduje się, że do końca 2007 roku liczba jej użytkowników wzrośnie do 18 milionów. Taka skala oznacza, że ​​istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twoi dawni koledzy i koledzy z klasy już się zarejestrowali. Możesz ponownie połączyć się z nimi w ciągu kilku sekund.

Oczywiście istnieje pokusa voyerystycznego dreszczyku emocji (przyjemności oglądania), co robi były kolega. Ale możesz to zrobić także na Facebooku. LinkedIn chce, abyś odłożył na bok nostalgię i zabrał się do pracy. Jeśli potraktujesz to jako hobby, zawiedzie Cię. Jeśli potraktujesz to jak narzędzie, to się opłaci.

Dlaczego rekruterzy uwielbiają tę platformę

Jedno jest pewne: LinkedIn pracuje dla rekruterów. I nie jest to przesada. Znaleźliśmy dane dotyczące agencji rekrutacyjnej, która wydaje nieco ponad 7 000 dolarów rocznie na usługi korporacyjne. W ten sposób otrzymują ponad 100 000 dolarów prowizji od kandydatów znalezionych wyłącznie za pośrednictwem tej witryny. To ogromny zwrot z inwestycji.

Inny rekruter korzystający z wiadomości InMail (funkcji przesyłania wiadomości bezpośrednich) zgłasza 90-procentowy wskaźnik odpowiedzi od potencjalnych klientów. Większość kampanii cold mailingowych marzy o współczynniku otwarć na poziomie 2 procent. LinkedIn działa na zupełnie innym poziomie.

Logika jest prosta. Ludzka natura podpowiada, że ​​łatwiej jest zostać zatrudnionym przez osobę znaną, niż przez nieznajomego. LinkedIn poszerza Twój „znany świat”. Użytkownik posiadający zaledwie 41 bezpośrednich połączeń może efektywnie uzyskać dostęp do sieci liczącej 200 000 członków. To ludzie, którzy są trzy kroki od Ciebie. Kiedy potrzebujesz pracy, nie dzwonisz do menedżera ds. rekrutacji. Prosisz wspólnego znajomego, aby Cię przedstawił. To jest siła platformy.

Generowanie sprzedaży dzięki ciepłym rekomendacjom

Działa to również w przypadku sprzedaży, ale z zastrzeżeniami. Jeśli posiadasz dużą sieć kontaktów bezpośrednich, generowane leady są wysokiej jakości. Czytamy o dyrektorze generalnym firmy zajmującej się reklamą internetową, który wykorzystał polecenie od bezpośredniego kontaktu, aby dotrzeć do COO potencjalnego klienta. Zaproszenie było na lunch.

Dyrektor operacyjny zareagował natychmiast. Nie miał czasu na lunch, ale przyznał, że potrzebuje nowego serwera reklam. Dwa tygodnie później podpisali kontrakt.

LinkedIn nie zapewnia tysięcy potencjalnych klientów, takich jak zakupiona lista kontaktów. Daje potencjalnych klientów z możliwością dostępu do informacji poufnych. Jak zauważył Inc.com, przyjmuje zimną rozmowę i podgrzewa ją, korzystając ze wspólnych przyjaciół i współpracowników. To przeniesienie zaufania jest warte więcej niż wolumen.

Wskazówki dla przedsiębiorców i właścicieli małych firm

Dla przedsiębiorców LinkedIn Answers to zaskakująco skuteczne źródło informacji. Przeglądanie sekcji Startupy i małe firmy zapewnia dostęp do przemyślanych, kompleksowych porad na każdy temat, od ubezpieczenia zdrowotnego dla małych zespołów po opłacalne tworzenie infrastruktury IT. To nie jest tylko spam.

Jest to jednak nadal forum publiczne. Spotkasz się z autopromocją. LinkedIn wprowadza narzędzie do oznaczania, które pomoże użytkownikom szybko zgłaszać i usuwać takie śmieci. Do tego czasu będziesz musiał przeszukać ten szum, aby znaleźć przydatne informacje.

Przejście do „prawdziwego życia”

Jak każda sieć społecznościowa, LinkedIn może być stratą czasu. Może zmienić się w miejsce, w którym po prostu spędzasz czas z tymi samymi ludźmi, których znałeś pięć lat temu. Ale firma pozycjonuje się jako miejsce poważnego profesjonalnego networkingu. Pomysł jest taki, że młodzi ludzie uzależnieni od Facebooka przeniosą się tutaj, gdy zacznie się prawdziwe życie i prawdziwa kariera.

Problemy z prywatnością i hakowaniem

Porozmawiajmy o zagrożeniach. Ponieważ dzielisz się szczegółami zawodowymi, malujesz także cel na plecach.

  1. Ujawnianie danych: Twoje obecne stanowisko, historia wynagrodzeń i plany na przyszłość są widoczne dla innych. Jeśli szukasz pracy, Twój obecny pracodawca może zobaczyć, czego szukasz, jeśli nie będziesz ostrożny w ustawieniach prywatności.
  2. Inżynieria społeczna: Rekruterzy i sprzedawcy mogą wykorzystywać Twoją sieć do tworzenia wysoce spersonalizowanych ataków phishingowych. Wiedzą, z kim współpracujesz. Wiedzą, co jest dla Ciebie ważne.
  3. Włamanie na konto: Zhakowane konta LinkedIn są często wykorzystywane do spamowania całej sieci. Jeśli Twoje konto zostanie naruszone, Twoje kontakty mogą zostać oszukane i kliknąć złośliwe linki.

Możesz ograniczyć widoczność w ustawieniach, jednak im częściej korzystasz z platformy, tym więcej danych przechowuje. To kompromis. Wygoda w zamian za otwartość.

Dlaczego Twój profil na LinkedIn to kopalnia złota w zakresie inżynierii społecznej

Spędzasz godziny, tworząc idealną profesjonalną narrację, podkreślając osiągnięcia i rozwijając swoją sieć kontaktów. To wydaje się produktywne. Wydaje się bezpieczne. Ale publikując szczegółową historię kariery na popularnej platformie, takiej jak LinkedIn, możesz w zasadzie przekazać klucze do swojej tożsamości cyfrowej hakerom zajmującym się inżynierią społeczną.

Inżynieria społeczna nie polega na łamaniu szyfrowania ani wykorzystywaniu luk typu zero-day w kodzie serwera. Jest to wykorzystanie jedynego elementu, którego nie można załatać: ludzkiej psychiki. Hakerzy wykorzystują manipulację, aby nakłonić ludzi do podania haseł lub tajemnic firmowych. Ich celem jest najsłabsze ogniwo w dowolnym łańcuchu bezpieczeństwa. Ten link to Ty.

Rozważmy klasyczny scenariusz. Osoba atakująca dzwoni na linię pomocy technicznej działu IT, podając się za zaniepokojonego dyrektora, który utracił dostęp do swojego konta. Rozmówca wpada w panikę. Pilnie. Presja jest prawdziwa. Pracownik wsparcia chcąc pomóc i pod presją czasu omija standardowe procedury weryfikacyjne. Resetowanie hasła. Drzwi są otwarte.

Działa to, ponieważ atakujący już wie, z kim rozmawia. Zna imię przywódcy. Zna strukturę firmy. Zna słabe punkty.

Problem z profilem publicznym

Wielu użytkowników uważa, że ich dane na LinkedIn są chronione przez ścianę logowania. Myślą, że głębokość ich profilu jest widoczna tylko dla zaproszonych kontaktów. To założenie jest niebezpieczne.

LinkedIn działa inaczej niż prywatne sieci społecznościowe, takie jak Facebook. Umożliwia wyszukiwarkom takim jak Google indeksowanie specjalnej wersji Twojego profilu, zwanej profilem publicznym. Tworząc konto, nie tworzysz tylko CV dla rekruterów. Tworzysz publicznie dostępną stronę internetową. Każdy, kto szuka Twojego imienia i nazwiska, stanowiska lub firmy, może znaleźć tę stronę.

To nie jest błąd. Jest to funkcja mająca na celu zapewnienie widoczności. Jednak dla atakującego widoczność to dane.

Kontrola nad Twoim cyfrowym śladem

Masz kontrolę. LinkedIn zapewnia ustawienia prywatności, które określają, co widzi świat. Możesz całkowicie wyłączyć widoczność swojego profilu publicznego lub dostosować wyświetlanie poszczególnych elementów danych. Możesz wybrać wyświetlanie tylko swojego imienia i nazwiska, lokalizacji i bieżącego stanowiska. Możesz też zezwolić na „pełny widok”, który obejmuje historię pracy i wykształcenie, ale nie obejmuje referencji i bezpośrednich danych kontaktowych.

Ważne jest to, że nawet w trybie pełnego widoku lista kontaktów pozostaje ukryta. Tylko osoby, z którymi masz bezpośredni kontakt (te, które są o krok od Ciebie), mogą zobaczyć, kogo znasz.

To rozróżnienie ma znaczenie. Jeśli pozostawisz swój profil publiczny całkowicie otwarty, udostępnisz całą swoją biografię zawodową każdemu, kto ma konto Google.

Konstrukcja oszustwa

Dlaczego ten poziom szczegółowości jest ważny dla hakera? Ponieważ kontekst tworzy zaufanie.

Jeśli socjotechnik zna Twoje imię i nazwisko, Twojego pracodawcę, Twoją macierzystą uczelnię i nazwiska Twoich byłych kolegów, nie tylko zgaduje. Prowadzi badania. Może zadzwonić do Ciebie, używając nazwiska kolegi. Może nawiązać do wspólnego projektu. Może wspomnieć o ogólnym wydarzeniu szkolnym lub uniwersyteckim.

Tak buduje się „oszustwo”. Tu nie chodzi o władzę. Chodzi o to, żeby się poznać.

„Jeśli inżynier społeczny zna Twoje imię i nazwisko, miejsce, w którym pracujesz, gdzie pracowałeś, gdzie się uczyłeś, a także nazwiska obecnych i byłych kolegów i kolegów z klasy, znacznie łatwiej jest mu wymyślić przekonujący schemat oszustwa”.

Im więcej informacji przekażesz, tym łatwiej atakującemu obniży Twoją czujność. Mogą subtelnie nakłonić Cię do udostępnienia poufnych informacji, których nigdy nie przekazałbyś nieznajomemu. Mogą sprawić, że e-mail phishingowy będzie wyglądał jak notatka wewnętrzna. Mogą sprawić, że rozmowa telefoniczna będzie przypominać rozmowę między współpracownikami.

Akceptowanie próśb o połączenie od nieznajomych zwiększa to ryzyko. Każdy nowy kontakt zwiększa pulę danych, do których może uzyskać dostęp osoba atakująca, jeśli włamie się na konto lub zbierze dane z platformy. Masz kontrolę nad ustawieniami prywatności. Masz kontrolę nad tym, z kim się łączysz. Pytanie tylko, czy zwracasz uwagę na to, co zostawiasz otwarte, aby wszyscy mogli je zobaczyć.

Zarządzanie swoją widocznością w sieciach zawodowych nie polega tylko na ochronie Twojego CV, ale także na kontrolowaniu, kto wie, gdzie pracujesz i kogo znasz. LinkedIn zapewnia bezpośrednią kontrolę nad tą widocznością poprzez menu Konta i ustawienia znajdujące się w prawym górnym rogu każdej strony. Stamtąd możesz ukryć swoje imię i nazwisko oraz aktualną lokalizację przed innymi użytkownikami. Ty również decydujesz, czy Twoje kontakty będą powiadamiane o aktualizacji Twojego profilu lub dodaniu nowych kontaktów. Czy chcesz zachować tajemnicę swojego kręgu znajomych? Możesz uniemożliwić nawet swoim bezpośrednim kontaktom przeglądanie pełnej listy kontaktów.

Twoje dane nie są sprzedawane, ale wykorzystywane. LinkedIn obiecuje, że nigdy nie będzie udostępniać danych osobowych swoim partnerom.

Polityka prywatności firmy obejmuje ściśle jeden aspekt: ​​nie sprzedaje ona Twoich danych osobowych. Nie oznacza to jednak, że Twoje dane pozostają zamknięte. LinkedIn udostępnia partnerom witryny bardziej ogólne dane, które nie zawierają danych osobowych (takie jak branża i region geograficzny), w celu promowania reklam. Jeśli odwiedzisz witrynę partnera, możesz zobaczyć reklamy dostosowane do Twojego stanowiska lub lokalizacji. Na tym polega mechanizm reklam ukierunkowanych na LinkedIn. Na szczęście możesz całkowicie wyłączyć tę funkcję na tej samej stronie Konta i ustawienia, na której zarządzasz widocznością swojego profilu.

Mechanika mediów społecznościowych sprowadza się do dwóch rzeczy: tożsamości i dzielenia się. Podajesz dane; platforma zapewnia dostęp do możliwości. Zrozumienie, dokąd trafiają te dane – kto widzi Twoją lokalizację, kto otrzymuje Twoje stanowisko, aby móc kierować reklamy – jest tym, co odróżnia użytkownika pasywnego od użytkownika strategicznego.

Powiązane artykuły z HowStuffWorks

  • Jak działają sieci społecznościowe
  • Jak działają sieci społecznościowe online
  • Jak działa sieć kontaktów międzyludzkich
  • Jak wygląda zatrudnianie?
  • Jak pracują studenci pokolenia Net
  • Jak działają leady sprzedażowe
  • Jak społeczeństwo współpracuje z prasą (Public Relations)
  • Jak stworzyć dział sprzedaży
  • Jak działają techniki sprzedaży
  • Czy Facebook może mnie wzbogacić?

Dodatkowe przydatne linki

  • LinkedIn
  • Blog LinkedIntelligence
  • Profesjonalne wskazówki dotyczące networkingu od CareerJournal.com
  • Planeta ekologiczna: Znalezienie pracy w sektorze ochrony środowiska

Źródła

  • „Zapytaj dyrektora generalnego: Dan Nye odpowiada użytkownikom” Blog LinkedIn. http://blog.linkedin.com/blog/2007/10/weekly-news-rou.html
  • „Biznes LinkedIn to… biznes” USA Today. http://www.usatoday.com/tech/webguide/internetlife/2007-09-04-linked-in_N.htm
  • „Facebook nadaje reklamom internetowym charakter społecznościowy” Świat PC. http://www.pcworld.com/businesscenter/article/139355/facebook_gives_online_ads_a_social_spin.html
  • „Jak zostać mistrzem sieci” Entrepreneur.com. http://www.entrepreneur.com/growyourbusiness/portfoliocombusinessnewsandopinion/article182564.html
  • „Rozwiązania korporacyjne LinkedIn oferują nowe narzędzia dla działów kadr korporacyjnych i rekruterów na stanowiska kierownicze”. http://www.linkedin.com/static?key=press_releases_041807
  • „Ruch w serwisie LinkedIn wzrósł, ale czy to wystarczy?” TechCrunch. http://www.techcrunch.com/2007/07/13/linkedin-traffic-up-but-is-it-enough
  • „Reklama miesięczna na MySpace o wartości prawie 25 milionów dolarów” „MediaWeek”. http://www.mediaweek.com/mw/news/recent_display.jsp?vnu_content_id=1003543487
    – Nielsen Netratings, sierpień 2007. http://mashable.com/2007/09/13/nielsen-august
  • „Rekruterzy zdobywają LinkedIn w poszukiwaniu kandydatów do pracy” Workforce.com. http://www.workforce.com/section/06/feature/24/58/49/index.html
  • „Doświadczone firmy korzystają z LinkedIn, aby znaleźć najlepsze talenty” HR.com. http://www.hr.com/servlets/sfs?&t=/Default/gateway&i=1116423256281&b=1116423256281&application=story&active=no&ParentID=1119278002800&StoryID=11682 61749559&xref=http%3A//www.google.com/search%3Fhl%3Den%26safe%3Doff%26client%3Dsafari%26rls%3Den%26q%3Dlinkedin+recruiting+services%26btnG%3DSearch
  • „Ataki socjotechniczne: czego możemy się nauczyć od Kevina Mitnicka” SearchSecurity.com. http://searchsecurity.techtarget.com/tip/1,289483,sid14_gci865450,00.html
  • „Podstawy inżynierii społecznej” – nacisk na bezpieczeństwo. http://www.securityfocus.com/infocus/1527
  • Przekształcenie sprzedaży w Science Inc.com. http://www.inc.com/magazine/20061201/sales-into-science_pagen_1.html